Zapraszamy na rozmowę z Panem Sebastianem Gałązką managerem koncernu ogrodniczego Volmary Sp. z o.o.
1. Od jak dawna uprawiają Państwo poinsecję?
W obiekcie szklarniowym firmy Volmary Sp. z o.o. w Gawartowej Woli koło Kampinosu uprawiamy poinsecję od 2007 roku, czyli niemalże od początku naszej działalności w tej lokalizacji. Pierwsze doniczki z kwitnącą poinsecją dostarczyliśmy na rynek krajowy na Boże Narodzenie 2007.
2. Jak wielka jest Wasza produkcja poinsecji w sztukach i jaką powierzchnię szklarni zajmuje ta uprawa?
Aby odpowiedzieć precyzyjnie muszę zaznaczyć, że w firmie Volmary produkujemy ukorzenione sadzonki poinsecji, które sprzedajemy profesjonalnym ogrodnikom w kraju i w innych krajach UE. W tym segmencie uzyskujemy poziom produkcji 500 000 sztuk sadzonek rocznie. Po zakończeniu sezonu sadzonkowego sami obsadzamy obiekt poinsecją doniczkową z własnych sadzonek i doprowadzamy rośliny do kwitnienia przed Świętami Bożego Narodzenia. Rocznie uprawiamy kwitnącą poinsecję w szklarni na powierzchni 1 ha.
3. To rzeczywiście imponujące liczby! Ile czasu trwa taka produkcja? Proszę przybliżyć nam kalendarz produkcji poinsecji.
Ukorzenioną gotową do sprzedaży sadzonkę uzyskujemy w ciągu czterech tygodni. Natomiast produkcja okazałej kwitnącej poinsecji w doniczce to kwestia trzech – czterech miesięcy, zależnie od wysokości i ilości kwiatów. W skrócie schemat produkcji wygląda następująco: ukorzenienie sadzonek czerwiec - lipiec, wysadzenie do doniczek i uprawa aż do uzyskania wybarwionych kwiatów lipiec - listopad
4. Średnio cztery miesiące uprawy w szklarni do momentu uzyskania produktu handlowego to szmat czasu. Co wówczas dzieje się z Waszymi poinsecjami w szklarni?
Nasze rutynowe czynności to podlewanie roślin, zasilanie i ochrona. Poinsecje są bowiem bardzo spragnione, żarłoczne i podatne na choroby i szkodniki. Ponadto regulujemy temperatury dnia i nocy oraz długość dnia. Wspiera nas w naszych działaniach komputerowy system sterowania nawożeniem i klimatem w szklarni.
5. Podejrzewam, że stosujecie dużo chemikaliów, nawozów, prawdopodobnie regulatory wzrostu – jednym słowem - dużo chemii?
Nie zaprzeczam. Ale muszę nadmienić, że stosujemy jedynie niezbędne zabiegi chemiczne. Mamy na uwadze zdrowie i dobre samopoczucie naszego ostatecznego odbiorcy - klienta indywidualnego. Nie chcemy, aby zakupiony przez Niego piękny kwiat był jednocześnie ”bombą chemiczną” tykającą w jego mieszkaniu! Stosowana przez nas optymalizacja klimatu w szklarni, odpowiednia technika podlewania, zrównoważone nawożenie ograniczają ryzyko wystąpienia chorób i szkodników. Gdy tylko to jest możliwe prowadzimy biologiczną ochronę poinsecji. Wykorzystujemy nicienie do zwalczania larw ziemiórki, grzybnię Polyversum do kontroli zgnilizny podstawy pędu oraz profilaktycznie drapieżnego roztocza Hypoaspis miles do zwalczania larw ziemiórki i pasożytniczą błonkówkę Encarsia formosa do zwalczania mączlika. Ponadto przestrzegamy podstawowych zasad karencji przy opryskach środkami ochrony roślin.
6. A więc poinsecja wyprodukowana w Volmary jest bezpieczna dla klienta ?
Tak, z całą pewnością, jakkolwiek jej biały lepki sok ma działanie silnie drażniące i u niektórych osób może spowodować zaczerwienienia skóry. Wystarczy go natychmiast zmyć z powierzchni skóry. Powstaje problem, gdy sok dostanie się do oka. Należy przemyć oko dużą ilością wody i zgłosić do okulisty.
7. Dziękuję za rozmowę i poświęcony czas. To przecież u Was szczyt sezonu poinsecji!